Dziecko nie chce do przedszkola
Beata Turska/"Mamo, to ja"Twoje dziecko nie chce chodzić do przedszkola? Mimo upływu czasu wciąż co rano rozpaczliwie płacze, trzymając się kurczowo twoich nóg? Spróbujemy wam pomóc.
Myślałaś, że będzie wspaniale: twoja pociecha nauczy się wierszyków, zagra owcę w jasełkach, pozna inne dzieci… I co? Wygląda na to, że jest coraz gorzej.
Zdaniem Beaty Chrzanowskiej, psycholożki z Uniwersytetu dla Rodziców, są trzy możliwości. Pierwsza: dziecku jest rzeczywiście z jakiegoś powodu źle w przedszkolu. Druga: mama nie do końca chce, by smyk tam chodził, i zaraża go niechęcią. I trzecia: dziecko nie dojrzało jeszcze do rozstania. Niezależnie od przyczyny trzeba zrobić wszystko, by poprawić sytuację, nim malec na dobre zrazi się do nowego miejsca.
Rozmowy na początek
Gdy pojawiają się problemy, warto najpierw spróbować spokojnie pogadać z maluszkiem. Może nie tyle nie lubi przedszkola, co np. leżakowania? Albo posiłków? Może już na początku pokłócił się z kolegą albo chciałby się pobawić zabawką, która stoi na szafie, ale nie wie, co zrobić, by ją dostać? Z naszego, dorosłego punktu widzenia powód może być błahy, ale dla malca to poważne sprawy. Taka rozmowa może nie być łatwa, zwłaszcza że niektóre trzylatki nie umieją wyrazić słowami, co je gryzie. Smyk może też nie do końca wiedzieć, na czym polega jego problem. Radą jest zabawa w przedszkole – w ten sposób brzdąc może opowie o tym, co czuje. Porozmawiaj też z nauczycielką. Zapytaj, jak zachowuje się twój malec podczas zajęć. Często jest tak, że smyk, który płacze, żegnając się z mamą, po chwili radośnie bawi się z kolegami. To znaczy, że w przedszkolu jest mu dobrze.
Mama pełna emocji
Ty także powinnaś przyjrzeć się swoim uczuciom. – Zdarza się, że kobieta tak naprawdę nie chce, by jej dziecko chodziło do przedszkola. Posyła je tam, ale ma z tego powodu poczucie winy. Dziecko to wyczuwa i ma w głowie bałagan: „Muszę iść w miejsce, którego mama nie lubi. Pewnie będzie strasznie!”. Bywa i tak, że kobieta, która nie cierpi swojej pracy, wolałaby być z dzieckiem w domu. „Złe” przedszkole jest więc pretekstem, aby rzucić znienawidzone zajęcie – tłumaczy Beata Chrzanowska.
Zdaniem Beaty Chrzanowskiej, psycholożki z Uniwersytetu dla Rodziców, są trzy możliwości. Pierwsza: dziecku jest rzeczywiście z jakiegoś powodu źle w przedszkolu. Druga: mama nie do końca chce, by smyk tam chodził, i zaraża go niechęcią. I trzecia: dziecko nie dojrzało jeszcze do rozstania. Niezależnie od przyczyny trzeba zrobić wszystko, by poprawić sytuację, nim malec na dobre zrazi się do nowego miejsca.
Rozmowy na początek
Gdy pojawiają się problemy, warto najpierw spróbować spokojnie pogadać z maluszkiem. Może nie tyle nie lubi przedszkola, co np. leżakowania? Albo posiłków? Może już na początku pokłócił się z kolegą albo chciałby się pobawić zabawką, która stoi na szafie, ale nie wie, co zrobić, by ją dostać? Z naszego, dorosłego punktu widzenia powód może być błahy, ale dla malca to poważne sprawy. Taka rozmowa może nie być łatwa, zwłaszcza że niektóre trzylatki nie umieją wyrazić słowami, co je gryzie. Smyk może też nie do końca wiedzieć, na czym polega jego problem. Radą jest zabawa w przedszkole – w ten sposób brzdąc może opowie o tym, co czuje. Porozmawiaj też z nauczycielką. Zapytaj, jak zachowuje się twój malec podczas zajęć. Często jest tak, że smyk, który płacze, żegnając się z mamą, po chwili radośnie bawi się z kolegami. To znaczy, że w przedszkolu jest mu dobrze.
Mama pełna emocji
Ty także powinnaś przyjrzeć się swoim uczuciom. – Zdarza się, że kobieta tak naprawdę nie chce, by jej dziecko chodziło do przedszkola. Posyła je tam, ale ma z tego powodu poczucie winy. Dziecko to wyczuwa i ma w głowie bałagan: „Muszę iść w miejsce, którego mama nie lubi. Pewnie będzie strasznie!”. Bywa i tak, że kobieta, która nie cierpi swojej pracy, wolałaby być z dzieckiem w domu. „Złe” przedszkole jest więc pretekstem, aby rzucić znienawidzone zajęcie – tłumaczy Beata Chrzanowska.
Sonda
|

Facebook
Kalkulatory ciążowe

























